Woda podmyła brudy TVP
Silne opady deszczu nad Warszawą we wtorek wieczorem zmusiły organizatorów zaplanowanego na ten dzień hitowego meczu Polska - Anglia do odwołania widowiska do czasu uporania się ze stanem murawy.
Silne opady deszczu nad Warszawą we wtorek wieczorem zmusiły organizatorów zaplanowanego na ten dzień hitowego meczu Polska - Anglia do odwołania widowiska do czasu uporania się ze stanem murawy.
Zmiana terminu rozgrywania meczu pokrzyżowała plany przybyłym licznie na mecz kibicom obu drużyn, trenerom, zawodnikom, a także realizującym to widowisko stacjom telewizyjnym.
Wśród tych ostatnich znajdowała się między innymi borykająca się z kłopotami finansowymi polska telewizja publiczna.
O tym jak duży będzie to dla niej ciężar dowiedzieć można się było na bieżąco, z pomiędzy słów prowadzącego przedmeczowe studio Włodzimierza Szaranowicza.
Od chwili gdy występ polskiej drużyny stanął pod znakiem zapytania dziennikarz zaczął podliczać całkowite koszty odwołania meczu.
"To wszystko nie wzięło się tu z nieba" - komentował na żywo Szaranowicz - "mam na myśli oprawę tego meczu".
Wraz z przeciągającym się studiem przedmeczowym, dziennikarz wchodził w coraz głębsze szczegóły finansowego aspektu realizacji meczu, odsłaniając tym samym skalę kłopotów TVP.
"Nie ulega wątpliwości, że jutro będę musiał wziąć kolejną taksówkę na mecz" - powiedział - "te koszty mogą ale nie muszą mi zostać zwrócone."
Redaktor wspomniał także o rodzinach zatrudnionych przy realizacji meczu, którzy "niepotrzebnie palili telewizor od ósmej, czekając na owoc pracy swoich bliskich".
Na zakończenie transmisji, lecz wciąż na wizji, dziennikarz zwrócił się do siedzącego w studio Włodzimierza Lubańskiego z prośbą o pożyczenie koszuli na jutro.
"To na szczęście dla naszych" - powiedział po chwili do kamery
◊ ◊ ◊
Świat

