Z Czechami na wyjeździe?
Na dwa dni przed kluczowym dla polskiej reprezentacji meczem z Czechami o awans do 1/16 mistrzostw europy coraz bardziej doskwierać zaczynają nawet najmniejsze detale.
Na dwa dni przed kluczowym dla polskiej reprezentacji meczem z Czechami o awans do 1/16 mistrzostw europy coraz bardziej doskwierać zaczynają nawet najmniejsze detale.
Wśród najnowszych zmartwień jest podróż na mecz do samego Wrocławia, miasta położonego niedaleko granicy z Czechami.
"Wrocław to praktycznie Czechy" - pisze na swoim blogu dziennikarz Rzeczpospolitej Michał Pol - "równie dobrze możnaby jechać do Ostrawy albo Pragi".
W polskich mediach natychmiast zaczęło się polowanie na winnego zmiany decyzji co do miejsca meczu, który do maja 2009 roku widniał w kalendarzu UEFA jako zaplanowany w Warszawie.
W wąskim kręgu podejrzanych znajduje się prezydent Wrocławia Rafał Dudkiewicz, który tuż po ogłoszeniu decyzji o nie zakwalifikowaniu jego miasta do grona gospodarzy ćwierćfinałów miał lobbować w PZPN o zmianę decyzji co do miejsca rozegrania ostatniego meczu grupowego Polaków.
"Nie było mnie wtedy w biurze" - powiedział reporterom prezes PZPN Grzegorz Lato - "negocjacje w tej sprawie prowadził Zdzisiek (Kręcina przyp. red.)".
Dudkiewicz jest także na celowniku polskich polityków. "Od dawna podejrzewam go o bycie Czechem" - powiedział Ryszard Czarnecki z PiS - "jego gospodarność i zgoła niepolski sposób rządzenia miastem są jasnym tego dowodem."
Rafał Dudkiewicz powitał reprezentację Czech na świeżo wyremontowanym dworcu, oklaskiwał piłkarzy na treningu, a także wydał na ich cześć uroczystą kolację w ratuszu na koszt mieszkańców Wrocławia.
◊ ◊ ◊
Świat

