piątek, 19 czerwca 2026 Nr 4127
Newsletter Archiwum Prenumerata

totylkoŚwiat

"A my jesteśmy tylko ludźmi"

Portal antropologiczny Wydanie krajowe i zagraniczne Cena 11,90 zł (w tym 8% VAT)
Kultura

Życie Gie

Cicho, bez towarzyszącego szumu medialnego, można by rzec - od tyłu, wchodzi na polski rynek księgarski powieść, która już wkrótce może solidnie namieszać na krajowych listach bestselerów.

Tomasz Narasalski | SOBOTA, 8 CZERWCA 2013 | 2 min czytania
Życie Gie
Fot. archiwum redakcji

Cicho, bez towarzyszącego szumu medialnego, można by rzec - od tyłu, wchodzi na polski rynek księgarski powieść, która już wkrótce może solidnie namieszać na krajowych listach bestselerów.

"Życie Gie", o którym tu mowa, jest dziełem mało znanego amerykańskiego pisarza o rosyjskim rodowodzie - Yuriego Montera i ukazuje się nakładem równie nieznanego wydawnictwa Zaułek.

Monter do tej pory znany był głównie w wąskim i hermetycznym kręgu maniaków komputerowych jako autor trudno przystępnych, choć wartościowych, podręczników do nauki programowania.

Podyktowany trudną sytuacją materialną skręt w stronę powieści oraz otwarcie się pisarza na szerszą publiczność okazało się zaskakująco dobrym wyborem. "Życie Gie" zostało do tej pory przetłumaczone na 8 języków, a Polska będzie 12 krajem, w którym się ukaże.

Główny bohater powieści, tytułowy Gie, jest pracownikiem amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) zajmującej się szpiegostwem komputerowym.

Życie Gie upływa na produkowaniu terabajtów trefnych raportów i informacji, które następie "wykradane" są przez Chińskich hakerów.

Bohater znajduje się w kleszczach pomiędzy produkowaniem nonsensu, a niezwykle ważną misją dla swojego kraju. Jego życie jest tym samym ważne poprzez swoją nieważność.

Gie jest zaskakująco bezrefleksyjny. Nie opowiada o swoich odczuciach ani życiu osobistym (być może w ogóle go nie ma?). Tego jakie jest prawdziwe życie Gie, czytelnik może się domyślać jedynie z tonu w jakim opisuje swoją pracę.

Bohater przedstawia się czytelnikowi już w pierwszym zdaniu książki "Chińczycy wykradają z amerykańskich serwerów setki gigabajtów danych dziennie - to ja je produkuję."

Po tym treściwym przedstawieniu, autor serwuje czytelnikowi 677 stron tekstu nieprzerywanego rozdziałami, i tylko tu i ówdzie trafić może się wcięcie akapitu, w którym warto przerwać lekturę na sen.

Międzynarodowy sukces "Życia Gie" trudno jest przypisać innowacyjności tematu, formie czy stylowi pisarza. Wszystkie one są w najlepszym wypadku poprawne. Tym co skłania czytelników do sięgania po "Życie Gie" może być zaskakująca analogia pomiędzy ich życiem, a życiem tytułowego bohatera.

Podobnie jak Gie, zamknięci w szklanych biurowcach, produkujemy setki ton bezużytecznych raportów, które w żaden sposób nie zmieniają rzeczywistości wokół nas. Jednocześnie trudno jest nam coś zmienić, gdyż wmawia się nam, że jesteśmy niezbędni i bez nas firma upadnie.

◊ ◊ ◊

Więcej w dziale Kultura